Od wielu miesięcy pojawiają się w mediach artykuły dotyczące przewidywanych zmian w systemie emerytalnym, większość z nich opisuje poszczególne jej fragmenty. Warto zebrać je w całość, aby mieć kompleksowy obraz tego co nas czeka.

Przede wszystkim zapowiadane zmiany w systemie emerytalnym wejdą w życie w lipcu 2018 roku, a nie jak zapowiadano wcześniej od stycznia 2018 roku. Zasadnicze zmiany będą dotyczyły dwóch elementów systemu emerytalnego z konsekwencjami dla wszystkich pozostałych. Pierwsza zmiana obejmie OFE. Według ogłoszonych założeń Ministerstwa Rozwoju 75 proc. zebranych dotychczas w OFE pieniędzy, czyli około 120 mld zł, ma trafić na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) . Zakłada się, że  przez dwa lata tych pieniędzy nie będzie można jednak ruszyć. W ciągu kolejnych pięciu lat byli członkowie OFE będą odzyskiwali kontrolę nad 20 proc. zebranych środków rocznie. Pozostałe 25 proc. środków OFE, czyli ponad 40 mld zł, ma być przeniesione do Funduszu Rezerw Demograficznych a następnie trafić do Polskiego Funduszu Rozwoju w ten sposób finansując rozwój gospodarczy kraju. Inny wariant tej zmiany zakłada podatek w wysokości 75 % od wypłat z IKZE dokonanych w ciągu pięciu lat od transferu środków z OFE na ich konta.

Pytaniem otwartym pozostaje kwestia korelacji już istniejących kont IKZE z kontami powstałymi z transferu środków z OFE.

Drugą część reformy stanowi utworzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), do których Polacy będą mogli odprowadzać dobrowolnie, dodatkowe środki w celu zwiększenia swoich przyszłych emerytur. Składka o charakterze procentu od dochodu będzie podzielona pomiędzy pracownika a pracodawcę. Według założeń wszystkie osoby płacące składki do ZUS, łącznie prawie 17 mln pracowników, samozatrudnionych i zleceniobiorców, będą co roku zapisywane do PPK. A to oznacza konieczność zapłacenia co najmniej jednej składki do dobrowolnego z założenia systemu. Po miesiącu będzie możliwa rezygnacja z PPK, ale osoby, które to zrobią, i tak po roku zostaną zapisane do systemu na nowo. Pracownik będzie mógł wpłacić do PPK 2 proc. pensji, wtedy pracodawca miałby obowiązek dopłacić kolejne 2 proc., z czego 0,5 proc. państwo miało zwrócić firmie jako ulgę we wpłatach na Fundusz Pracy.  Pracownik będzie mógł podjąć decyzję o zwiększeniu składki podstawowej jaką będzie odprowadzał na PPK o dodatkowe 2%, wówczas pracodawca będzie zobligowany dopłacić od siebie dodatkowe 2% pensji pracownika, zatem łączna składka może wynieść do 8%.

Co to w praktyce oznacza?

Po pierwsze, wzrosną koszty pracy, koszty po stronie pracodawcy. Po drugie pracownik będzie otrzymywał na konto niższe wynagrodzenie o 2-4%. Po trzecie pracownikom tworzy się iluzję zabezpieczenia emerytalnego. Pracownik przez czterdzieści lat pracy zarabiając ok. 4 000 PLN brutto zgromadzi kapitał w IKZE ok. 189 tys. PLN a to da od 710 do 800 PLN dodatkowej emerytury, o ile po drodze nie pojawią się politycy z „pomysłem” na te środki.

Podsumowując, wydaje się, że sama reforma nie jest zła i w dłuższej perspektywie może dać ciekawe efekty np. stymulację gospodarki. Utrzymywanie OFE w takiej formie jak po zmianach z 2013 roku wydaje się nie mieć większego sensu. W krótkim terminie może spowodować nadpodaż akcji na giełdzie a tym samym spadek ich cen.

Jak zwykle jednak, diabeł tkwi w szczegółach i z ostatecznymi ocenami warto jednak zaczekać do poznania oficjalnego i pełnego projektu reformy. Ten jak sądzę powinien pojawić się po wakacjach.

 

 

godziny otwarcia: pon - pt 9.00 - 16.30
spotkania w innym terminie po indywidualnych uzgodnieniach
72-600 Świnoujście ul. Matejki 13/3 mariusz@zimecki.pl 605 731 518, 91 321 99 90 Doradca finansowy Mariusz Zimecki